Z licencjonowaniem shareware jest jak z okresowym przeglądem auta. Z chwilą upływu terminu badania technicznego, auto nie stanie nagle na środku drogi. Problem pojawia się zazwyczaj wtedy, gdy policjant zatrzyma auto do kontroli. I niestety, na nic zdadzą się wymówki o słabej pamięci i szybko upływającym czasie, by uniknąć mandatu. Podobnie jest z korzystaniem z programów objętych licencją typu shareware.

Piraci shareware

Co w shareware piszczy?

W kłopoty wplątać się jest najłatwiej. Jeszcze łatwiej jest, gdy wplączemy się w nie nieświadomie. Już w poprzednim artykule pisaliśmy o tym, że niewiedza może mocno pociągnąć po kieszeni. Dlatego ruszam z odsieczą, by wyjaśnić na czym polega licencjonowanie shareware i jak uniknąć łamania prawa korzystając z programów nim objętych. Problem przedstawię na przykładzie WinRar’a, którego zna niemal każdy użytkownik komputera i, niestety, niemal każdy, kto z niego korzysta okazuje się być… piratem komputerowym.

Programy objęte licencją shareware to, jak najbardziej, płatne programy komputerowe. Bezpłatne korzystanie z programu możliwe jest tylko przez określony czas – okres próbny. Dzięki temu, użytkownicy mogą przetestować działanie programu i, albo wykupić licencję, albo zobowiązani są, by trwale usunąć program z dysku. To, czy program jest odpłatny zależeć może także od tego, czy jego zastosowanie jest komercyjne, czy przeznaczony jest do użytku domowego.

Po co płacić, skoro działa?!

No właśnie… Po co płacić za coś, co można mieć za darmo? Licencjonowanie shareware ma to do siebie, że po upływie bezpłatnego okresu próbnego, dalsze korzystanie z programu bez wykupienia licencji jest wciąż możliwe. Tak właśnie jest m.in. z WinRar’em – z chwilą zakończenia darmowego okresu, program działa dalej, tyle, że przy każdym jego uruchomieniu, użytkownik dostaje upomnienie o konieczności wykupienia licencji. Bo działać, działa, ale już nielegalnie, a brak licencji to łamanie prawa.

Ten się śmieje…

„Jedyna mityczna osoba, która wykupiła licencję na WinRar’a” albo „czy oni dalej liczą, że ktoś wykupi licencję?”. Internauci na forach i portalach społecznościowych znaleźli nowy obiekt do żartów. Stała się nim właśnie… licencja na korzystanie z programu WinRar, a raczej naiwność autorów liczących na to, że użytkownicy ją wykupią. Dla większości problem jest jasny – działa, więc nie płacę, bo tylko głupi, by płacił. Czy rzeczywiście tak jest, czy może właśnie niewykupienie licencji może okazać się największą głupotą?

…kto się śmieje ostatni

Kiedyś wydawało mi się, a wielu użytkownikom komputerów nadal się tak wydaje, że prawdopodobieństwo poniesienia kary za nielegalne korzystanie z WinRar’a równe jest zeru. Przykładem na to, że to możliwe, jest przypadek kobiety, która stanęła przed sądem, bo na jej komputerze wykryto programy Win ZIP 8.1, Win RAR 3.0 z nieważną umową licencyjną. Kobieta tłumaczyła, że nie miała pojęcia o tym, że takie programy są zainstalowane na jej komputerze i twierdziła, że zostało to zrobione przez serwisantów. Na szczęście dla niej, biegli potwierdzili jej wersję. Kobieta nie okazała się piratem, bo z programów nie korzystała i nie wiedziała o ich istnieniu. Jednak, gdyby nie potwierdzono jej zeznań, tłumaczenie o tym, że nie było się świadomym, na nic by się zdało. W świetle prawa, użytkownik świadomy, czy nie, jeśli łamie umowę licencyjną, jest sądzony za piractwo.

Urzeczywistnij mit i nie łam prawa!

Jak się okazuje, niewykupienie licencji shareware po upływie okresu próbnego użytkowania programu, może zostać wykryte i nieść za sobą spore wydatki. Świadome korzystanie z komputera to korzystanie legalne, dlatego warto wykupić licencję, szczególnie jeśli tego typu program zainstalowany jest na komputerze firmowym. Jeżeli jednak wciąż nie ma się zamiaru płacić, warto płatne programy zastąpić wersją freeware. Może pewnego dnia mit o płatnym korzystaniu z WinRar’a i innych w ten sposób licencjonowanych programów stanie się rzeczywistością, w zapomnienie zaś przejdą tak powszechni dziś „piraci shareware”…

WinRAR to nie jedyny program który jest poddany czasowemu użytkowaniu, kolejnym przykładem jest np. popularny Total Commandera, za który również możemy mieć problemy, w przypadku nie wykupienia licencji.

Na jaki program możemy zastąpić WinRAR?

Dla użytkownika domowego jak i prowadzącego działalność dobrym zamiennikiem jest np. 7-Zip

Jak oceniasz artykuł?

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

2 komentarze
ad

[…] wiedzy osoby, do której należy komputer (przykładem jest sprawa kobiety poruszona w artykule „Piraci Shareware”). Dlatego należy być świadomym, jakie programy znajdują się na dysku, nawet jeśli się z […]

TADMIZ
Czerwiec 2, 2012
ad

programy są, zakupione z licencjami tylko jedno małe ale, za drogie

Dodaj swoją opinie

Kompetencje

Certyfikat Cisco Certified Network Associate (CCNA) Routing and Switching

Polecamy

VirtualStudy.pl - technologia w zasięgu Internetu

Zasubskrybuj Newsletter

Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną - Dz. U. Nr 144 poz. 1204.).

autoresponder system powered by FreshMail
 
Przeczytaj poprzedni wpis:
Nie taki audyt straszny…

Strach ma wielkie oczy, ale jeszcze większe mogą być konsekwencje tego, przed czym strach powstrzymuje. Nielegalne oprogramowanie zainstalowane na firmowych...

Zamknij